piątek, 28 listopada 2014

#002 BRANSOLETKA

Autor: Ewa Nowak
Tytuł: Bransoletka
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Literackie

Weronika ma szesnaście lat. Chciałaby, jak każda nastolatka, mieć chłopaka, przyjaciółkę, której mogłaby powiedzieć wszystko. Chciałaby również umieć porozumieć się z rodzicami, żeby jej mama chociaż trochę słuchała, a ojciec nie był tak wredny. Pewnego dnia na wycieczce spotyka przystojnego, miłego chłopaka. Miało być tak pięknie, teraz miał nastąpić zwrot akcji, w którym Werka utrze nosa fałszywej przyjaciółce i będzie żyć długo i szczęśliwie. A jednak, Weronika była potrzebna tylko  jako zastępstwo na obóz teatralny...

Po przeczytaniu tej książki, sama myślałam o moich zainteresowaniach, moich pasjach. Chciałam dołączyć do nich coś, czemu bez reszty się oddam, co oczaruje mnie jak teatr Weronikę... Jednakże, zapomniałam, że coś takiego mam i na pewno każdy ma. W moim przypadku, jest to świat literatury
.
Autorkę tej książki szczerze darzę sympatią, uważam, że jej styl pisania jest naprawdę godny podziwu. Co najważniejsze, dotąd starałam się unikać spotkań z literaturą polską pisaną przez panie.. Większość chyba wie o co mi chodzi. A mianowicie o to, że można się na tych książkach naprawdę zawieść. I mnie zazwyczaj przytrafiały się takie rozczarowania.(muszę przyznać, że literatura polska zna naprawdę dobrych panów, np. Sapkowski, Mickiewicz. Z paniami trochę gorzej)  Aż natrafiłam na twórczość pani Nowak. 

Bohaterów Bransoletki, przede wszystkim Weronikę, pokochałam od pierwszych stron. Byli tacy prawdziwi. nie byli wyidealizowani i mieli wady, jak każdy człowiek. Można było wczuć się w ich sytuację, postawić się na ich miejscu. To było piękne.

Podsumowując, książka przeznaczona jest młodzieży, ale myślę, że niejeden dorosły także z przyjemnością by po nią sięgnął. Jest to dobra książka na tle innej literatury polskiej. Bransoletkę przeczytałam jednym tchem i myślę, że i Wam się tak uda. Jednym zdaniem: bardzo cieplutko polecam. Przede wszystkim cieszę się, że pani Nowak jest Polką, a nie Angielką, Ukrainką, Niemką czy kobietą innej narodowości. Po przeczytaniu takiej książki jestem dumna z naszego kraju.





czwartek, 23 października 2014

#001 SPIRIT ANIMALS: ZWIERZODUCHY

Autor: Brandon Mull
Tytuł: Spirit Animals. Zwierzoduchy
Liczba stron: 253
Wydawnictwo: Wilga

Wilk Briggan, lamparcica Uraza, panda Jhi i sokolica Essix to Czworo Poległych z piętnastu Wielkich Bestii. W ogromnej bitwie z Pożeraczem dołączyły do ludu Erdas walcząc. Oddały życie by ocalić jej kontynenty. A  w godzinie największej potrzeby powróciły.
         Czworo jedenastolatków którym przyszło wezwać tak potężne zwierzoduchy z miejsca wzbudziło moją sympatię. Connor, Meilin, Abeke i Rollan, aby pokonać Pożeracza, który powrócił by znów spróbować przejąć władzę w Erdas, muszą zdobyć magiczne talizmany wszystkich Wielkich Bestii, zanim ich największy wróg to uczyni... Czy zdążą?
         Książkę szybko się czytało. Została napisana przyjemnym językiem, który łatwo było zrozumieć. Mimo, że „Zwierzoduchy” to nie fantastyka z górnej półki, sam pomysł na książkę jest bardzo ciekawy. Więzi pomiędzy zwierzoduchami a bohaterami powieści również bardzo przypadły mi do gustu. Zwierzoduchy wierzyły w ludzi. A to dawało tym drugim moc.
 Jednakże na miejscu autora, dałabym bohaterom więcej lat.   Zachowywali się niezwykle dojrzale, zupełnie tak jakby mieli ich co najmniej czternaście.
         W książce nie brakowało akcji, wątku przygodowego. Za to innych całkowicie nie ma. Rozumiem że autor nie chciał wprowadzać ich do niektórych sytuacji. Broni go jeszcze stwierdzenie „że to pierwszy tom”.
Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego pomiędzy bohaterami nie zrodziła się przyjaźń, ba, nawet nić wzajemnego zrozumienia? Odniosłam wrażenie, że odnosili się do siebie raczej chłodno. Cóż, na moje pytanie może odpowiedzieć tylko autor, który, możliwe, że wyciągnie jeszcze jakiegoś asa z rękawa?
Warto wspomnieć, że seria Spirit Animals to niespotykany projekt wydawniczy. Bowiem każdą część pisze inny, światowej sławy autor. Pierwsza należy do Brandona Mulla, autora cudownego, obsypanego pochwałami Baśnioboru. Druga do Maggie Stiefviater. Trzecia? Jeszcze nie wiem.

Podsumowując, „Zwierzoduchy” to powieść dla tych, którzy lubią wartką akcję, szybkie tempo oraz całkowity barak wątku miłosnego. Chociaż w tej książce zatytułowany byłby „przyjaźń”.